niedziela , Listopad 19 2017
Strona główna / LAJT / Czytelnia / Na emigracji łatwiej tyjemy! Poznaj 5 powodów!

Na emigracji łatwiej tyjemy! Poznaj 5 powodów!

ZASTANAWIASZ SIĘ, DLACZEGO OD MOMENTU WYJAZDU ZNACZNIE ŁATWIEJ PRZYBIERASZ NA WADZE?  CO WPŁYWA NA FAKT, ŻE CORAZ TRUDNIEJ CI ZRZUCIĆ NADPROGRAMOWE KILOGRAMY? DOWIEDZ SIĘ, CO MOŻE POWODOWAĆ NIECHCIANY PRZYROST WAGI! ZNAJĄC PRZYCZYNY, ŁATWIEJ BĘDZIE CI WALCZYĆ O LEPSZĄ WERSJĘ SIEBIE.

Możliwość bycia anonimowym.

Zwłaszcza, jeśli trafimy do tak zróżnicowanej kulturowo społeczności, jaka jest np. w Wielkiej Brytanii. Żyjąc w Polsce, w rodzinnym mieście, sporo ludzi znasz osobiście, drugie tyle „z widzenia” i zdajesz sobie sprawę, że jakiekolwiek odstępstwo od „normalności” (cokolwiek to znaczy) wzbudzić może falę krytyki i plotek. Dlatego też, wychodząc z domu choćby na spacer z psem, poprawiasz makijaż, układasz rozczochrane włosy, a wymięty T-shirt zamieniasz na świeżo uprasowaną bluzkę. Bo „co inni powiedzą?!”. W Anglii natomiast, to całkiem normalne, że w niedzielę wyjdziesz do pobliskiego sklepu w piżamie i możesz mieć pewność, że nikt na ciebie krzywo nie spojrzy. Tutaj ceni się wolność i indywidualność. Nikt nawet nie zwróci uwagi na twoje dodatkowe 5 czy 10 kilogramów, a jeśli nawet, to nie przyjdzie mu do głowy, żeby o tym głośno mówić.

fot. pixabay

Zajadanie stresu.

Nowe miejsce, obcy ludzie, odmienna kultura – większość emigrantów walczy ze stresem, a co poniektórzy nawet i z depresją. Często, aby złagodzić ich dolegliwości, popadamy w nałogi,w tym także w uzależnienie do podjadania i objadania się słodyczami. Zajadamy smutki, tęsknoty i samotność.

Szybkie życie.

Mówi się, że w większych miastach czy na „Zachodzie” życie biegnie znacznie szybciej. Marnotrawienie czasu w ulicznych korkach, całe dnie spędzane w pracy z przerwą na błyskawiczny lunch, plus dodatkowe obowiązki domowe czy rodzinne sprawiają, że żyjemy w biegu. Jemy w pośpiechu, częściej sięgamy po fast foody czy „gotowce”, które do najzdrowszych nie należą.

Nadmierna oszczędność.

Mówi się, że w krajach wysoko rozwiniętych otyłość jest chorobą ludzi biednych – i tych co chorobliwie liczą każdy wydany grosz. Tańsze jedzenie jest niezdrowe, ponieważ do ich produkcji wykorzystuje się półprodukty gorszej jakości: zapychacze, spulchniacze, konserwanty i aromaty, które dodatkowo działają uzależniająco. Ktoś, kto maksymalnie ogranicza wydatki, prędzej kupi sycącą (i bardziej kaloryczną ) kanapkę za 2 funty, niż zdrową sałatkę za 5 funtów.

Przyzwolenie społeczne.

Wielka Brytania jest obecnie uważana za europejską stolicę otyłości. Bardzo często jest tak, że przejmujemy nawyki większości – wedle starego powiedzenia „z kim przestajesz, takim się stajesz”. Poza tym, kiedy rozejrzymy się dookoła, i widzimy głównie rozmiar 48+, to nasze 40, a nawet 42 i tak dobrze wygląda! A i w 44 wciąż będziemy czuć się lepsi od pozostałych.

Wpis pochodzi z bloga: http://emigratka.com

AM / polmancs.co.uk

Fot.: pixabay


© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Całość jak i żadna część utworów na polmancs.co.uk, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i sposób bez zgody redakcji polmancs.co.uk. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne, celem dochodzenia roszczeń finansowych.

Komentarze

Sprawdź także

Współcześni dziadkowie i babcie. Ich rola nie do przecenienia

Kultywują tradycje i rytuały, dają wnukom bezwarunkową miłość, z większym dystansem podchodzą do świata – …

Black Friday – kupuj z głową – 10 rad, dzięki którym nie zbankrutujesz!

Czarny Piątek to świetna okazja by zrobić zakupy w niższych cenach. Na wyprzedaży możemy znaleźć …

TOP 5 – ranking najgorszych reklam świątecznych 2016 w UK

O reklamach świątecznych cieszących się największą sympatią widzów pisaliśmy tutaj: TOP 9 – ranking najlepszych reklam …

Dodaj komentarz

Facebook